DWA HEKTARY ŻYWEGO LASU
(2006)

1. Intro
2. Klnijmy się na Słońce
3. Pieśń o rycerzu z Czantorii
4. Baba Jaga
5. Ogień żywy niczym krew
6. Samotny taniec utopca
7. Tam skąd pochodzę
8. Kwiat paproci
9. Czego szukam
10. Piwny berserk
11. Wooden Pints (Korpiklaani Cover)

_______________________________________

Klnijmy się na Słońce!

Bracia, klnijmy się na Słońce!

Kiedyś me serce złożyło przysięgę
By wolnym być od wszelkich kłamstw
By kochać wino, kobiety i śpiew
I Matkę Ziemię po horyzontu kres

Złóżmy przysięgę na ogień i wodę
Złóżmy przysięgę na wino i krew
Na wieczność wierni tylko swobodzie
O moi bracia na Słońce się klnę

Niebezpieczny jak ogień, rwący jak woda
Mój Oddech po czarcim trunku jest
Niczym błyskawica zniszczy wroga
Tego który stoi naprzeciw mnie

Złóżmy przysięgę na ogień i wodę
Złóżmy przysięgę na wino i krew
Na wieczność wierni tylko swobodzie
O moi bracia na Słońce się klnę

Więc póki płynie czas wolny jestem niczym polny wiatr
I nie zmąci tego nikt póki Słońce świeci

Złóżmy przysięgę na ogień i wodę
Złóżmy przysięgę na wino i krew
Na wieczność wierni tylko swobodzie
O moi bracia na Słońce się klnę

Złóżmy przysięgę
Wszyscy!
Na ogień i wodę
Teraz!
Na wino i krew
Razem!
Klnijmy się na Słońce!

Klnijmy się!

*   *   *

Pieśń o rycerzu z Czantorii

Spójrz poprzez skały w głąb tej ciemności
Tam mój kochany śni o wolności
Ledwo oddycha ciężkim powietrzem
Lecz ciągle myśli o polnym wietrze

Uwolnij mnie Perunie!

A był on kiedyś wielkim rycerzem
Miłował dobroć i walczył w wierze

O wielcy bogowie tego świata uwolnijcie mnie
Niech ta góra się rozstąpi i będzie mi dane ujrzeć mą lubą
A potem diabli bierzcie mnie

Spójrz na cień tej góry
Ogarnia mnie
Spójrz na cień tej góry
Przytłacza, oślepia

Spójrz na cień tej góry
Porywa mnie
Spójrz na cień tej góry
Porywa, oślepia

Spójrz na cień tej góry
Ogarnia mnie
Spójrz na cień tej góry
Bo nie ma już mnie

Bo nie ma już mnie…

*   *   *

Baba Jaga

Dom na kurzej stopce
Niebieskiej róży smak
W lesie tym inaczej
Liczenia łyżek czas
Marny los twój bracie
Lepiej wróć na swój szlak
Ja grzechy wybaczę
Lecz ona to twój kat

Ma drewniane nogi
Choć zwinna niczym wąż
Czarny kot doradcą
Królestwem leśny gąszcz
Gdy twe serce czyste
Iś pewien czego chcesz
Prosić rady nie bój
Pomocną poda dłoń

Nie ma wybaczenia
Ni łaski
Boś swe ręce splamił krwią
Dla tych ideałów
Dla krzyża
Na stos wydałeś ją

Na stos wydałeś ją
Ty zdrajco

Gdy na miotle leci
Przecina mroczny pas
Chrońcie wy swe dzieci
To grzechów spłaty czas
Jej imię tak znane
Rozbudza w sercach strach
Matko chroń swe dziatki
Tyś winna, to twój czas

Gdy babunia umrze
Zapłaczą sługi z kniej
Lecz żyć będzie wiecznie
W pamięci twej i mej
I choć czasy zmienne
Pamiętaj bracie że
Baba Jaga patrzy
Że widzi czyny twe

*   *   *

Ogień żywy niczym krew

Popatrz na swe dzieło twórco masskultury
Pełno w nim robactwa i dezynwoltury

Nie ma już honoru, wiary w szczere słowo
Tylko jest uległość do telewizyjnych bogów

A mym domem wolność, dziki ciemny las
Bezustanne śpiewy oraz ogień, który tańczy w nas

Więc wysłuchaj tej to pieśni
Marny kreatorze ewolucji

Kiedyś przyjdzie taki dzień, co rozpali ogień
Żywy niczym krew, który zniszczy cię

I oto nastał dzień naszej próby
Prośmy już dawno zapomnianych bogów o łaskę
Niechaj słońce uroni łzę
Która będzie awatarem naszych dziejów…

Czasy zniewolenia ogarniają nas
Póki serce bije, usta niosą pieśń
Gardzę tobą człeku, któryś jest zrodzony
W tym XXI beznadziei wieku

*   *   *

Tam skąd pochodzę

Me serce zrodzone jest w głębokim lesie
Tam gdzie strumienie rzeźbią w skale dzieje
A wiatr wywraca stare pnie
Tam jest mój dom

Nad czarcim wąwozem gdzie niejeden upadł
A deszcz zmywa wszelki smutek oraz pech
Jam panem jest
I na wieki będę

Przez noce oraz dnie
Deszcze jak i mrozy
Stał ja będę tu
Bronił ziemi swej
Bronił ziemi swej

Mym tronem lita skała zimna niczym lód
Godłem wielki dąb co tysiące lat już stoi
I wspomina
Wszystkich moich przodków

Tam pamięć o przeszłości nigdy nie zaginie
W walce o honor oraz kufla dźwięk
Będziemy pamiętać
Niczym o nimfy łożu

Przez noce oraz dnie
Deszcze jak i mrozy
Stał ja będę tu
Bronił ziemi swej
Bronił ziemi swej

Pod bezkresu skałą
Mój kąt znajduje się
Tam jadło już podano
I diabeł siedzi też
Tam moi wszyscy bracia
Ku niebu wznoszą pieśń
Za wszystkich naszych bogów
Za Radogosta i za krew

*   *   *

Kwiat paproci

Pędząc nocą pełną gwiazd
Tam gdzieś poza realnością
Szukam ciebie leśny kwiecie
Któryś w tej iluzji panem jest

Dam ci zatem moc
Dam ci władzę wielką
Póki będzie czas
Póki będziesz wierny mi
Lecz pamiętaj że swoje serce stracisz
Dzieląc się z innymi szczęściem tym

Przejdę wszystkie z czarcich bram
Aby tylko zdobyć cię
Gdzie czarownic słychać głośny śpiew
A nieszczęście przynosi nowy dzień
Oddam duszę i przeleję krew

Aby zwolnić czasu bieg
I przytulić wreszcie cię
I powiedzieć
Tak, to już nie jest sen

Kolejny dzień, kolejny sen
A ja wciąż gubię się
Mimo wszystkich bogactw
Mimo wszystkich dóbr
Jam jest ten
Co samotny zawsze będzie tu.

O leśny kwiecie ofiarujesz mi moc,
Której nie posiadł jeszcze nikt
Ja jednak wybieram wolność,
By znów z innymi cieszyć się

Dałeś moc
Dałeś władzę wielką
Twego czasu nastał kres
Już nie będę wierny ci
Nigdy
Nie będę ci wierny

*   *   *

Czego szukam

Odległy cel wyznacza kres
By mieć gdzie iść, a może biec
I spytać tam o nowy sen
Który wypełni następne dnie

Który to dzień, który to rok
Jak można liczyć nie patrząc w bok
Nie myśląc wciąż, dlaczego tu
Skąd przybył, co dane mu

I warto wierzyć, i warto być
Tam gdzie z pozoru nie ma nic
By kiedyś wreszcie odnaleźć to
Te jedną iskrę, by ogrzać los

Jedna iskrę, by ogrzać los
Jeden dzień, by znaleźć cię

I przez pola śmierci będę kroczył
Przez wieczność
Poszukując prawdy tej, co wyznacza kres
Między snem a realnym dniem

*   *   *

Piwny berserk

Od jednego poczciwego
Usłyszałem kiedyś pieśń
O przepotężnym artefakcie
Co sam czart go strzegł
Skarb ten ponoć zmieniał trudne chwile
W szczery śmiech
A zapomnienie wszechobecne zatajało
Zeszłe dnie

Chodźcie, chodźcie wszyscy bracia
Znaleźć miejsce to
I przelać krew tych wszystkich
Abstynentów
I choć w wirze walki zginie nas ze stu
To jest wielki honor ginąć w walce
O piwo

Sprawa honoru
Z kryglem do boju
Sprawa honoru
Z kryglem do zgonu

Teraz kiedy przetrwaliśmy wojnę
Będzie czas aby spożyć boski chmiel

Więc zaprawdę powiadam ci bracie
Pij, pij aż do dna!

Do grobowej deski będę bronił cię
Bo po prostu skarbie kurwa kocham cię
I wiem że naszym przeznaczeniem
Jest wspólne istnienie!

Wielkie imperia tego świata upadają
Pod naporem innych
Najpotężniejsi władcy podejmują
Historyczne decyzje
Profesorskie elity
Dokonują kolejnych przełomów
A ja wciąż modle się aby wieczność
Nie sądziła nas po pijaku

Radogost © All rights reserved. Created by Even-Art Studio